WĘDKARZ PISKI

PORTAL O WĘDKOWANIU W KRAINIE MAZUR
  • Strona główna
  • Galeria
  • Nasze rekordy
  • Linki
  • Kontakt
  • Logowanie
  • Księga Gości
  • Dawno temu na Mazurach
Aktualności:
  • Powiat
  • Biała Piska
  • Orzysz
  • Pisz
  • Ruciane Nida
  • Inne
W skrócie
WITAM W WĘDKARZU PISKIM

article thumbnail

Miło mi powitać wszystkich pasjonatów wędkarstwa w lokalnym portalu tyczącym się łowienia ryb i praktycznie wszystkim, co jest z tym związane. Z pomysłem stworzenia strony nosiłem się od pe [ ... ]


+ Czytaj
Nasze Koła

article thumbnail

Koło PZW NR 76 "Śniardyw" w Piszu   Koło PZW "Roś" w Piszu


+ Czytaj
Nad Pisą

article thumbnail

Rzeka Pisa left/01


+ Czytaj
Ryba w kuchni
  • Na świątecznym stole
  • Zupy
  • Wyślij przepis

PostHeaderIcon Perły z uklei i stynka w beczkach

PostDateIcon poniedziałek, 20 grudnia 2010 11:43 | PostAuthorIcon Author: Administrator | PDF Drukuj Email

Mało kto wie, że z delikatnych łusek niewielkiej uklei wyrabiano niegdyś sztuczne perły. Jeszcze mniejszą i cenioną przez miejscową ludność stynkę pakowano w beczki i podobnie jak inne ryby rozsyłano po całej Europie. O tym jak przed laty wyglądało rybactwo na Mazurach pisze w swych wspomnieniach Heinrich Stoewahse, którego dziadek na początku ubiegłego stulecia dzierżawił większość jezior w okolicach Pisza.

Martin Stoewahse, dziadek Heinricha Stoewahse autora wydanej w Niemczech książki Der Kreis Johannisburg przybył na Ziemię Piską w 1898 roku z Wolina i osiadł w Głodowie nad Jeziorem Śniardwy. Do Prus Wschodnich jak się okazało sprowadził się w konkretnym celu bo w krótkim czasie wydzierżawił jeziora Śniardwy, Roś, Białoławki i Kocioł, które stanowiły domeny fiskusa Rejencji Olsztyńskiej. Wkrótce po tym powstały filie „rybaczówki” w Mikołajkach i Pilchach, gdzie od wiosny do jesieni zatrudniano 20 – 25 rybaków, zimą około 30. Pracy było wiele bo ryb nie brakowało, a właściciel gospodarstwa rozszerzał swoją działalność. Jego zasięg powiększył się o Wejsuny i Wygryny. W 1928 roku doszły jeziora wokół Rynu oraz Bełdany i Łuknajno.

Najbardziej zasobne były wówczas jeziora w pobliżu Śniardw, czyli Białoławki, Kocioł i Roś. Obfitowały one w liny, karasie, leszcze, płoć, szczupaki, węgorze i wiele innych gatunków ryb.

Nie brakowało w nich sielawy, która zarówno latem jak spod lodu wypełniała rybackie sieci. Jednak ten ceniony i chyba najszlachetniejszy gatunek mazurskich jezior najliczniej występował w Bełdanach. Właśnie dzięki sielawie sławę zyskały Mikołajki, gdzie powstały największe wędzarnie i skrobalnie ryb. Przy sielawie cennym gatunkiem była ważąca od 2 do 3.5 sieja. Sieję oraz 7.5 – 18.5 szczupaki z Głodowa wysyłano do Szwajcarii i Nancy we Francji. Francuzi z ikry ryb robili cenny o niezwykłych walorach kulinarnych kawior.

Jeziora wokół Pisza słynęły również z drobnej stynki. Stynkę zimą pozyskiwano specjalnymi sieciami o drobnych oczkach. W 1917 roku w jeziorze Roś dziadek Heinricha Stoewahse w jednym zaciągu wyjął niewodem 44 beczki stynek, a trzeba dodać, że do jednej beczki wchodziło od 85 do 90 kg tej pachnącej ogórkiem rybki. Chlebem powszednim były zaciągi od 20 do 28 beczek. Stynki przesypywane lodem pakowano w specjalne beczki wytwarzane przez bednarza Thomasa z Wejsun. Przy dużych połowach beczki zamawiano również w Piszu i Wygrynach. Stynką zajadała się głównie miejscowa ludność. Niezwykle ciekawie wykorzystywano za to niewiele większe uklejki, które podobnie jak stynkę w drobne siatki łowiono zimą. Szczególnie cenna była delikatna łuska. By ją pozyskać w Mikołajkach powstała największa na Mazurach skrobalnia ryb, w której potrafiło pracować nawet do 50 kobiet. Trzeba przyznać, że było tam co skrobać, gdyż rybacy jednego dnia podczas 2 – 3 zaciągów odławiano 15 – 25 ton ukei. Z łusek pozyskiwanych w skrobalni wytwarzano prawdziwe skarby, czyli masę perłową jak również sztuczne perły, które były nie do odróżnienia od pozyskiwanych w sztucznych hodowlach. Z masy perłowej, rybiego sreberka wytwarzano lustra i wiele innych rzeczy. Popyt na rybie sreberko był tak duży, że inni dzierżawcy handlowali ukleją, która trafiała do Mikołajek jej skupem zajmował się Jakob Schetzer. Oskrobanymi rybami interesowali się rolnicy kupując ukleję na paszę dla zwierząt.

s21t1 fot 1

Na początku ubiegłego wieku Mikołajki słynęły z sielawy. Jednorazowo do wędzarni wchodziło kilkaset sztuk tych chyba najbardziej szlachetnych ryb mazurskich jezior

s21t1 fot 2

Przy łowieniu, skrobaniu i przetwarzaniu ryb zatrudnienie miała lokalna ludność
Fot. Archiwum Der Kreis Johannisburg

Perły z łusek uklei kończą pierwszą część wspomnień Heinricha Stoewahse. W najbliższym czasie przypomnimy jak wyglądało pozyskanie innych gatunków ryb. Przecież zostały jeszcze węgorze, dochodzące do 7 kg leszcze i 70 kg sumy. Tak, tak z takimi sztukami mógł spotkać się wędkarz zarzucający leszczynową wędkę nad brzegiem mazurskiego jeziora. Specjalne podziękowania należą się Dietmarowi Serafin, dyrektorowi Muzeum Ziemi Piskiej, który z przepastnej muzealnej szafy wyłowił zakurzoną książkę i co najważniejsze przetłumaczył słowa Heinricha Stoewahse.

« poprzednia
Zobacz również
UWAGA DYŻUR SKARBNIKA

article thumbnail

Uwaga. Wędkarze, którzy chcą opłacić składkę członkowską, zezwolenie, czy wstąpić do Koła „Roś” w Piszu mogą uczynić kontaktując się ze skarbnikiem Koła „Roś” w Piszu nr  [ ... ]


+ Czytaj
Humor

article thumbnail

***
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?!
- Bo ja łowię tylko te ryby, któ [ ... ]


+ Czytaj
Fotomigawka
s21t3 fotomigawka
Szukaj

Copyright © 2009 by WidmoaArt
All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Materiały opublikowane w tym serwisie chronione są prawem autorskim.

Wykorzystywanie ich w całości lub części bez wiedzy i zgody właściciela jest zabronione.