Węgorze, leszcze i olbrzymie sumy
Zgodnie z obietnicą wracamy do wspomnień Heinricha Stoewahse, którego dziadek na początku ubiegłego stulecia dzierżawił większość jezior w okolicach Pisza. Przed tygodniem, odkryliśmy historię mazurskich pereł, które „rodziły” się z łusek uklei. Dziś będzie o węgorzach, leszczach i plbrzymich sumach.
Martin Stoewahse, dziadek Heinricha Stoewahse autora książki Der Kreis Johannisburg opowiadając wnukowi o mazurskich jeziorach mówił, że najbogatszym w rybostan na Ziemi Piskiej i Mrągowskiej było jezioro Śniardwy. I chociaż Śniardwy wymieniał na miejscu pierwszym na inne zbiorniki też nie narzekał. Praktycznie we wszystkich dzierżawionych przez niego akwenach rybacy odławiali tony 7,5 kg leszczy, kilogramowe płotki, dwukilowe okonie. Sandacze do 10 kg i 20 kilogramowe szczupaki. Sieje ważyły do 3,5 kg, liny i miętusy do 2,5 kg, karasie do 1,5 kg, sielawy do 0,30 kg. Sumy osiągały wagę do 70 kg zaś z Kanału Jeglińskiego przy śluzie w Karwiku odławiano 2 kg węgorze.
Chcąc brać trzeba było też i dawać. W 1938 roku zbudowano w Guziance wylęgarnię ryb. Rok później druga wylęgarnia powstała w Mikołajkach. Wyhodowany narybek siei, sielawy, szczupaka w milionach sztuk wpuszczano do jezior. Zarybianie szybko przynosiło efekty, gdyż wymienione gatunki zwłaszcza sieja i sielawa charakteryzują się szybkim wzrostem i już po 2 – 3 latach można je było odławiać z dużymi sukcesami.
Zarybiano również węgorzem. Każdego roku 100 – 150 cetnarów (cetnar = 50 kg) węgorzyków o wielkości od 6 – 18 cm trafiało do okolicznych jezior. Małe węgorze kupowano w firmie Hugo Stöckmann w Boycenburgu nad Łabą w cenie od 50 – 60 marek rzeszy za cetnar. Niestety węgorz należy do ryb wolno rosnących. Samica by osiągnąć dojrzałość płciową i masę około 1.5 kg potrzebuje 12 – 16 lat życia. Największy połów węgorzy odnotowano w Kanale Jeglińskim ok. 1926 roku, gdy złowiono 1032 węgorze o łącznej wadze 31 cetnarów czyli 1.5 tony. Natomiast w 1938 roku zdarzył się największy zaciąg leszczy. Przyniósł on 127 ton ryb o przeciętnej wadze od 3 – 7 kg. Złowione leszcze wysłano do Berlina, Szczecina, Dortmundu. 2.5 tony ryb rozdzielono między rybaków oraz przyjaciół i znajomych. Jak wspominał Martin Stoewahse nigdy jeszcze nikt takiej ilości ryb na Mazurach nie złowił.
Rybołówstwo dawało zatrudnienie wielu ludziom w Mikołajkach w skrobalni pracowało od 30 do 50. Przy połowach zatrudnionych było ponad 60 rybaków, zimą liczba ta przekraczała nawet 80 osób. Wiele osób zatrudnionych było również do wyrobu sieci, produkcji sznurów węgorzowych, żaków. Ryby, rybactwo, wędkarstwo z Mazurami kojarzone były od wieków zresztą jest tak do tej pory.
| « poprzednia | następna » |
|---|


