Pisz. Paniom ryby nie straszne
Wędkarski Dzień Kobiet
Znajomi nie mieli kierowcy więc zgodziłam się i zawiozłam ich na ryby. Tak dwadzieścia lat temu zaczęła się moja przygoda z wędkarstwem – opowiada Elżbieta Szuperska. O tym, że pani Ela łowić potrafi przekonali się jej koledzy z Koła PZW „Śniardwy”, którzy już nie raz musieli uznać wyższość kobiety w tym wydawałoby się typowo męskim sporcie.
Wędkarskich sukcesów Elżbiety Szuperskiej daleko szukać nie trzeba, choćby w lutym tego roku zajęła trzecie miejsce podczas zawodów podlodowych Koła „Śniardwy”. Mało tego, gdy pierwszy raz zdecydowała się brać udział w zawodach, rywalizację z mężczyznami zakończyła zwycięstwem Grand Prix i tytułem najlepszego wędkarza Koła „Śniardwy” w 2007 roku.
Wędkarskich sukcesów Elżbiety Szuperskiej daleko szukać nie trzeba, choćby w lutym tego roku zajęła trzecie miejsce podczas zawodów podlodowych Koła „Śniardwy”. Mało tego, gdy pierwszy raz zdecydowała się brać udział w zawodach, rywalizację z mężczyznami zakończyła zwycięstwem Grand Prix i tytułem najlepszego wędkarza Koła „Śniardwy” w 2007 roku.
Pani Elżbieta, jak wszyscy wędkarstwo poznawała powoli, małymi kroczkami. Od lat jednak tajniki łowienia ryb nie mają przed nią wielu tajemnic, ale na to trzeba było czasu.
- Gdy pierwszy raz pojechałam, a raczej zawiozłam znajomych na ryby mąż i jego koledzy zostawili mnie bym popilnowała wędek. Wszystko tak poplątałam, że usłyszałam parę słów ... - opowiada Elżbieta Szuperska. - Nie zraziłam się tym, a wręcz przeciwnie od tamtej pory zaczęłam częściej jeździć nad Kożuchowski Młyn. Kiedy złowiłam ważącego kilogram karpia nie było już odwrotu, połknęłam haczyk. Na początku brzydziłam się robakami, jednak gdy pewnego razu mąż wyręczając mnie w tym nieprzyjemnym rytuale stracił dużą rybę, bo nie zdążył jej dobrze zaciąć musiałam się przemóc. Teraz robaki nie robią na mnie wrażenia.
Pierwszą wędkę pani Elżbieta kupiła na rynku od „ruskich”, ma ją do tej pory. Na krótki teleskop z kołowrotkiem złowiła najwięcej ryb. Na rozkładzie ma kilka godnych uwagi okazów, których pozazdrościłby jej niejeden mężczyzna, choćby blisko sześciokilogramowego karpia, czy pięciokilogramowego amura.
Wbrew pozorom Elżbieta Szuperska nie jest jedyną kobietą, którą wędkarstwo pochłonęło do reszty. W kołach „Śniardwy” i „Roś” z nie mniejszym zapałem wędkuje jeszcze kilka kobiet, które jednak nie biorą udziału w zawodach. Przykład pani Elżbiety pokazuje, że tak naprawdę paniom ryby nie straszne i mało tego wielu panów mogłoby się jeszcze od nich wiele nauczyć. A, że płeć piękna coraz bardziej interesuje się łowieniem ryb świadczą choćby zawody dla dzieci podczas których nad brzegami Pisy do wędkarskiej rywalizacji jak równy z równym staje wiele dziewcząt.
Elżbieta Szuperska z pucharem Grand Prix, dla najlepszego wędkarza Koła „Śniardwy” w 2007 roku
Pani Ela już dawno wyzbyła się oporów rywalizacji z mężczyznami, do której staje jak równy z równym
30 – cm i kilka mniejszych okoni zapewniły Elżbiecie Szuperskiej trzecie miejsce w tegorocznych zawodach podlodowych
Fot. Wojciech Stawecki
| « poprzednia | następna » |
|---|


