Powiat. Na pierwszym lodzie
Świąteczny objazd jezior
Trzeba przyznać, że w tym roku pogoda zrobiła wszystkim niezłego psikusa. Była zła, to bardzo łagodnie powiedziane, była beznadziejna, już gorszej pogody w święta chyba być nie mogło. A jeszcze kilka dni przed Bożym Narodzeniem, trzaskający pod nogami śnieg zapowiadał spacery, sannę i wypad na ryby w prawdziwie zimowej scenerii.
Chlapa, deszcz i wiatr osłabiły zapał moich kolegów, z którymi w sobotę, wstępnie ustawiałem się na pierwsze podlodowe wędkowanie, otwarcie nowego sezonu. Nie dziwię się nikomu, bo raz pogoda, a dwa, to i ten lód nie wiadomo, czy mocny? Bo chociaż przed świętami termometry wskazywały w porywach do -20 stopni Celsjusza, to ochłodzenie trwało krótko poza tym lód miejscami przysypał śnieg, a pod śniegiem jak pod pierzyną, w takich warunkach władować się można wszędzie. Jednak myśl o sprawdzeniu kilku przerębli nie daje spokoju tym bardziej, że już od kilkunastu dni słychać w mieście, że byli na Pogobiu, za okoniem biegają nawet po Bełdanach (ale tego nie polecam). W sobotę nie wytrzymałem, oderwałem się od lodówki i pilota TV i ruszyłem na świąteczny objazd jezior. Nicponek i Jegocin Mały od drogi na Wejsuny zamarznięte, na pierwszym parkingu przy Jegocinie stoi samochód, czyli jest dobrze. Jadę jednak w koniec Jegocina Dużego od tzw. „zgniłki”, tam lód pojawia się najszybciej i najpóźniej puszcza. Przy szlabanie też jeden samochód. Schodzę z wysokiej skarpy. Przyznam, że jest niezbyt zachęcająco, pada, woda na lodzie, uderzam piką, ok. da się wejść, 200 – 300 metrów dalej przy trzcinach, ktoś łowi, czyli nie jestem jedynym wariatem, durniem i czym tylko jeszcze... Na szczęście nie usłyszałem, ale i tak mam dobrą żonę, bo mnie tu przywiozła. W zatoce dziura przy dziurze, nie trzeba kuć, ale i tak niewiele z tym roboty, bo lód nie jest za gruby może 7 – 8 cm. Wpuszczam mormyszkę w pierwszy przerębel, drugi, trzeci, czwarty i nic. Dopiero, gdy już chciałem się poddać „kiwak” drgnął, zaciąłem i jest pierwszy okoń na otwarcie sezonu. Na szczęście nie duży, zrobiłem mu kilka zdjęć, buzi w pyszczek i z życzeniem szczęścia okonik wrócił do wody. Ja zwinąłem wędkę i wróciłem do domu w drodze powrotnej już myślałem jak tu znów choćby na godzinę urwać się następnego dnia.
Choć zatoka Jegocina cała pokryła się lodem, bieganie po niej wzdłuż i w szerz nie jest bezpieczne.
Pierwszy okonik tego sezonu. Po krótkiej sesji zdjęciowej wrócił z powrotem do przerębla
Lód nie jest jeszcze gruby, dlatego lepiej trzymać się jeszcze jak najbliżej brzegu
Fot. Wojciech Stawecki
| « poprzednia | następna » |
|---|


