Powiat. Straż rybacka tel. 600 243 743
Kłusownik na celowniku
Najgorzej jest na Pilchach, Rostkach i Rudzie. Kłusowników nie brakuje również na Pogobiu i jeziorze Nidzkim od strony Jaśkowa. Pozytywnym sygnałem jest to, że w ostatnich latach mniej jest zimowych „klepkarzy”. Efektami działań posterunku rejonowego w 2010 roku dzieli się z nami Marek Zagził komendant Państwowej Straży Rybackiej w Rucianem – Nidzie.
Ponad 40 spraw karnych, 6 o wykroczenia, czyli za odmowę przyjęcia mandatu, których wręczono w sumie 125. Do tego 62 pouczenia głównie za brak wymaganych dokumentów. Tak wygląda ilość interwencji rejonowego posterunku PSR z Rucianego – Nidy w 2010 roku. Jeśli do tego dodamy zajęty sprzęt: 19 żaków, 63 wontony, 5 przestaw węgorzowych, 218 klepek, 9 sznurów, 21 kusz i ościeni to łatwo zauważyć, że straż rybacka w minionym roku na brak zajęć narzekać nie mogła.
Oprócz tego skonfiskowano 7 służących do kłusownictwa łódek.
Szczególnym przypadkiem, który na szczęście zdarza się już rzadko było zatrzymanie kłusownika z agregatem prądotwórczym. Mężczyzna prądem zabił około 40 kg ryb, w „sieci” strażników wpadł na jeziorze Pogobie. Jeśli chodzi o ryby to kłusownikom oraz z ich siatek wyjęto prawie 300 kg. W ubiegłym roku nie było jakiś jednorazowych rekordów ale przed laty zdarzało się, że przy kłusownikach jak na Łuknajnie zatrzymywano 60 kg szczupaka, lub w przestawie na jednym z kanałów ujawniono 30 kg węgorzy.
- Wędkarze powinni zrozumieć to, że nie jesteśmy ich wrogami, a właśnie powinniśmy działać wspólnie. Jeśli na kłusownictwo przestanie się przymykać oko, czy odwracać głowę, bo znajomy, bo i tak go nie złapią wówczas i tej ryby będzie więcej. Nas na posterunku jest kilku, teren do skontrolowania duży, współpracując razem będziemy bardziej skuteczni – mówi Marek Zagził. - Rozmawiając z wędkarzami, nad wodą dowiadujemy się, że tu stawiali siatki, tam ganiali za szczupakiem ale wszystko to jest po fakcie. Widząc takie praktyki powinno się nas informować na bieżąco. My na pewno nie zdradzimy kto dzwonił.
Jak mówią strażnicy ich praca nie jest wdzięczna i nie należy do bezpiecznych. Większość interwencji kończy się pościgami i tu jak się okazuje kłusownikom praktycznie nie zdarza się umknąć. W takich przypadkach strażnicy liczą się z atakiem jak zdarzyło się to w 2009 roku na jeziorze Kocioł.
Niestety pomimo grożących konsekwencji karnych amatorów nielegalnie łowionych ryb nie brakuje, choć i tak jest dużo lepiej niż przed laty.
-W ostatnim czasie odnotowujemy mniej przypadków stawiania zimą samołówek szczupakowych, czyli tzw. klepek. Mniej jest też sieci typu wonton. Dawno już nie trafiliśmy na prawdziwą kłusowniczą bazę jaką ponad 10 lat temu zlikwidowaliśmy w okolicy jeziora Brzozolasek. W środku lasu „stary” kłusownik trzymał ponton, suszył sieci, miał typową kryjówkę, z której ruszał „na ryby” – dodaje Marek Zagził.
Na terenie naszego województwa działa w sumie 10 lotnych 3 – 4 osobowych patroli straży rybackiej. Często zdarza się tak, że do powiatu piskiego zaglądają też patrole z Ełku, czy Giżycka. Jeśli chodzi o naszych strażników z Rucianego – Nidy to w tym roku nałożyli już 50 mandatów, 12 spraw trafiło do sądu. W lutym zatrzymano też notorycznego kłusownika z Pisza, który w tamtym roku w ręce straży wpadł dwukrotnie.
Niestety jak pokazuje życie kłusowników na naszych jeziorach nie brakuje
Fot. Dawid Listowski
| « poprzednia | następna » |
|---|


